DVD będzie tym dla kasety VHS, czym silnik diesla był dla kotłów parowych. Kiedy jednak maszyny napędzane parą odeszły w zapomnienie dopiero kilkadziesiąt lat po wynalezieniu silnika wysokoprężnego, tak o VHS już za 10 lat nie będą wiedzieć nawet dzieci.
2200 wydanych płyt, w tym 100 dostępnych w Polsce, 1,3 mln sprzedanych w USA odtwarzaczy i ok. 250 tys. w kraju nie pozostawiają wątpliwości, że DVD trzeba już mieć. Na pierwszy ogień powinniśmy kupić to wszystko, co wykorzystuje w pełni nowy format i nie zalega sklepowych półek. I nie możemy się zastanawiać, gdyż każdy dzień bez DVD jest dniembezpowrotnie straconym.
Kupując sprzęt DVD, spodziewamy się, że mamy już wszystko, co trzeba, by spokojnie zasiąść w fotelu i obejrzeć film z Brucem Willisem. Nic bardziej mylnego. Zazwyczaj kable okazują się za krótkie, innych zaś brak, gdyż nie zostały uznane przez producenta za niezbędne. Pół biedy, gdy za krótki okazuje się kabel zasilający, w każdym domu znajdziemy przedłużacz. Jednak gdy zabraknie 15 cm kabelkowi zakończonemu z obu stron wtyczką o kilkudziesięciu stykach, wtedy ogarnia nas czarna rozpacz. Nie dość, że nie wiadomo, jak się on nazywa, to tym bardziej z pozoru niemożliwe jest nabycie przedłużacza lub jego zmodyfikowanej wersji.
2200 wydanych płyt, w tym 100 dostępnych w Polsce, 1,3 mln sprzedanych w USA odtwarzaczy i ok. 250 tys. w kraju nie pozostawiają wątpliwości, że DVD trzeba już mieć. Na pierwszy ogień powinniśmy kupić to wszystko, co wykorzystuje w pełni nowy format i nie zalega sklepowych półek. I nie możemy się zastanawiać, gdyż każdy dzień bez DVD jest dniembezpowrotnie straconym.
Możemy być pewni dwóch rzeczy. Końca świata i tego, że żądni zysku piraci przypuszczą szturm na każdą nową technologię. Jednak nim wedrą się na pokład DVD, może upłynąć sporo czasu.
Czy nadszedł już czas, by nasz wysłużony magnetowid zapakować do pudła i wynieść do piwnicy, na jego miejsce stawiając stacjonarny odtwarzacz DVD? Czy zbieraną latami kolekcję kaset VHS powinniśmy zastąpić srebrnymi krążkami?
Nie ma co ukrywać. Efekty specjalnie w najnowszym filmie z Arnoldem Schwarzeneggerem nie wyglądają na waszym 15'' monitorze równie dobrze, jak w kinie. Szybko dochodzicie do wniosku, że trzeba czegoś więcej, by świeżo kupione DVD mogło zabłysnąć pełną mocą.
Minęły już czasy, gdy użytkownicy komputerów kupowali napędy DVD-ROM jako uzupełnienie posiadanych CD-ROM-ów. Dziś DVD-ROM spełnia obie funkcje. Wszystkie napędy przetestowaliśmy więc zarówno pod kątem ich wydajności przy odczycie płyt DVD, jak i CD.
Daleko nam do Europy Zachodniej. Jeszcze dalej do USA. Nie jest jednak bardzo źle - DVD znalazł już swoje miejsce na polskim rynku, a poza tym zawsze możemy oddać się szaleństwu zakupów w Internecie.
Kupując sprzęt DVD, spodziewamy się, że mamy już wszystko, co trzeba, by spokojnie zasiąść w fotelu i obejrzeć film z Brucem Willisem. Nic bardziej mylnego. Zazwyczaj kable okazują się za krótkie, innych zaś brak, gdyż nie zostały uznane przez producenta za niezbędne. Pół biedy, gdy za krótki okazuje się kabel zasilający, w każdym domu znajdziemy przedłużacz. Jednak gdy zabraknie 15 cm kabelkowi zakończonemu z obu stron wtyczką o kilkudziesięciu stykach, wtedy ogarnia nas czarna rozpacz. Nie dość, że nie wiadomo, jak się on nazywa, to tym bardziej z pozoru niemożliwe jest nabycie przedłużacza lub jego zmodyfikowanej wersji.
Testujemy dekodery sprzętowe
Napędy CD-ROM dożywają właśnie ostatnich dni. Za 2 lata dzieci z zainteresowaniem będą je oglądać w muzeum techniki. A wszystko to za sprawą czytników DVD-ROM, których ceny spadają w błyskawicznym tempie.
Specjaliści od reklamy już dawno zauważyli, że na hasło "dwa w jednym" klienci reagują zwiększoną łatwością sięgania do portfela. Sprzedawcy komputerów najwyraźniej skorzystali z tej nauki i od kilku lat oferują nam wszelkiego rodzaju zestawy. Ostatnim krzykiem mody jest tandem - napęd DVD-ROM i karta dekodera MPEG-2.
Istnieje kilka alternatywnych metod zapisywania danych. Spróbujemy przedstawić "za" i "przeciw" każdej z nich i przyjrzymy się nośnikom kompaktowym CD-R i CD-RW. Dokładnie opiszemy nowe formaty nagrywania dysków DVD i zapisywalne płyty, zwracając uwagę na ich wady i zalety. Porównamy DVD z innymi nośnikami danych i - co najważniejsze - odpowiemy na pytanie: "Czy warto dzisiaj kupować nagrywalne DVD?".
DVD będzie tym dla kasety VHS, czym silnik diesla był dla kotłów parowych. Kiedy jednak maszyny napędzane parą odeszły w zapomnienie dopiero kilkadziesiąt lat po wynalezieniu silnika wysokoprężnego, tak o VHS już za 10 lat nie będą wiedzieć nawet dzieci.
Mój pierwszy napęd CD - piękna maszyna ze stajni Mitsumi - miał własną kartę sterownika i potrafił odczytywać dane z pojedynczą prędkością. Na owe czasy był to szczyt możliwości procesora 386. Szybko przyszły jednak zmiany, cyferki na panelu urządzenia rosły w zastraszającym tempie - dwa, cztery, osiem, szesnaście, a napęd obracał krążkami z niesamowitą prędkością. Właśnie gdzieś w okolicach szesnastki zmieniło się coś poza szybkością, do nazwy doszła litera R. Marzenia przerosły rzeczywistość, w domu w kilka minut mogłem stworzyć własną płytę. Teksty, muzyka, programy trafiały na złoty krążek jeszcze niezbyt szybko, bo zaledwie z pojedynczą prędkością, ale za to sprawnie i - co najważniejsze - na zawsze. Czas mijał, a szybkość napędów CD stale rosła. Płyty kręciły się w napędach tak szybko, że cały komputer wpadał w wibracje, 650 MB pojemności dawno przestało szokować, a płytę potrafiło nagrać nawet dziecko.
Na szczęście nie wydaje się już filmów, które nie byłyby spięte z choćby najprostszym menu, choć zdarzały się takie przypadki w krótkiej historii DVD. Większość dzisiejszej produkcji na DVD nie oszałamia jednak rozmachem ani pomysłowością interaktywnych elementów.
Divx, konkurencyjny do DVD format zapisu danych na nośniku cyfrowym, nie narodził się po to, by kinomani mieli wybór między dwoma technologiami. Za jego powstaniem stały bowiem wielkie wytwórnie filmowe, kancelarie prawne i sieci sprzedaży zastanawiające się, w jaki sposób zmusić klienta do zapłaty za każdą godzinę seansu filmowego w jego własnym domu.
Jeszcze wczoraj musiałeś tłuc się zatłoczonym tramwajem do kina. Jeszcze przed drzwiami słyszałeś: "Może bileciki za jedyne 30 złotych". Omijając koników, traciłeś czas w kolejce do kasy, dusząc się od kłębiącego się wokół papierosowego dymu. Straconą w kolejce godzinę spędzałeś na wysłuchiwaniu rozmów o polityce, chorobach psów i romansach córek. Jeśli nie zatrzaśnięto ci okienka przed nosem i nie zobaczyłeś napisu "bilety wyprzedane", mogłeś wreszcie usiąść w twardym fotelu kinowym.
Słowniczek terminów dotyczących technologii DVD.
Sąsiad kupił sobie najnowszy odtwarzacz DVD i godzinami wpatruje się w swój 50'' telewizor. Zazdrość nas zżera, ale życie jest okrutne - na dodatkowy sprzęt, potrzebny do odtwarzania filmów DVD, możemy przeznaczyć góra kilkaset złotych. Wystarczy na czytnik, bez niego się nie obejdzie, i nic więcej. O karcie dekodera nie może być już mowy.
Nowy odtwarzacz DVD. Stawiacie go na eksponowanym miejscu. Z wielkiego, płaskiego monitora przecieracie nie istniejącą odrobinę kurzu, po czym z namaszczeniem wsuwacie połyskującą płytkę do napędu. Zagłębiacie się w miękkim fotelu, naciskacie przycisk pilota, chwilę czekacie i... i nic. Ekran pozostaje ciemny.
Moja polonistka, zanim podjęła próbę podważenia moich aspiracji do zostania uczniem kolejnej klasy liceum ogólnokształcącego, pracowała jako operator kinowego projektora. Pracowała - to za mało powiedziane - ona była operatorem kinowym od urodzenia, a jedynie dramatyczny obrót dziejów na początku lat 80. pchnął ją do dusznej, dusznej z reguły, salki w jednym ze stołecznych Dyskusyjnych Klubów Filmowych.
Wiosną 2009 r. do sprzedaży trafi nowy model cyfrowego aparatu fotograficznego typu super-zoom firmy Kodak - urządzenie noszące oznaczenie Z980 umożliwia fotografowanie z 24-krotnym optycznym powiększeniem. Zanim trafi do sklepów, będą je mogli obejrzeć z bliska goście targów Consumer Electronics Show 2009.