PC World
piątek 21 listopada 2008
Wydanie: Luty 2008

Archiwum

Wstążki w biurze

A A A rozmiar czcionki
W jaki sposób i z jakiego powodu powstał projekt nowego interfejsu użytkownika w Office 2007? Microsoft ujawnia szczegóły tworzenia jednego z ciekawszych i najbardziej udanych rozwiązań.


Microsoft twierdzi, że projektowanie oprogramowania nie jest sprawą prostą. Można w tym dostrzegać wiele kokieterii, ale rzecz dotyczy zestawu programów używanych przez profesjonalistów, studentów i 450 milionów ludzi na całej planecie, przyzwyczajanych od wielu lat do korzystania z interfejsów w określony sposób. Wobec tego jest oczywiste, że generalne przeorganizowanie warstwy najbliższej użytkownikowi stało się ogromnym wyzwaniem. Jeśli zostanie pozytywnie przyjęte, prawdopodobnie stanie się wzorcem dla nowego pokolenia systemu operacyjnego i programów nie tylko samego Microsoftu. Wydawałoby się, że interfejs to drobiazg, którego opracowanie nie wymaga szczególnych umiejętności, ale warto przypomnieć, że kręgosłup dotychczasowego menu, między innymi przycisk File, umieszczony w prawym górnym rogu ekranu, jest starszy od systemu Windows. Z tego widać, że Microsoft nigdy dotąd interfejsu od początku nie projektował - ma jedynie udział w ciągłym dociążaniu i obładowywaniu niespodziewanie pojemnego rozwiązania, wymyślonego w laboratorium Xeroksa w Palo Alto. Nic dziwnego, że nadmiernie przygnieciona coraz większą liczbą funkcji Worda, Excela czy PowerPointa tradycyjna struktura menu przestała wytrzymywać i mniej zaawansowani użytkownicy zaczęli ją wykorzystywać w coraz bardziej karykaturalny sposób. Już nie wystarczył nawet gruntowny remont, konieczna stała się budowa od fundamentów. Po ćwierćwieczu rozwijalnego menu przyszła kolej na wstążki.
W dalszej części tekstu wyjaśnimy dokładnie, dlaczego i w jaki sposób Microsoft podjął się jednego z najbardziej ryzykownych zadań w swojej historii. Opiszemy, jak powstał nowy interfejs, począwszy od badań i analiz, przez rysunki projektantów aż do końcowej wersji w naszych komputerach. Nie zapomnimy o estetyce i funkcjonalności, które kryją się za lokalizacją przycisków, menu i innych elementów projektu.

Czas na zmiany

Jeszcze nim Office 2003 pojawił się na półkach, w pracowniach Microsoftu zdawano sobie sprawę, że tradycyjny system menu osiągnął kres swoich możliwości. Produkt zamienił się w kolosa, z kolejnymi funkcjami systematycznie dodawanymi od czasu premiery pierwszego Worda w 1989 roku. Na parterze, a następnie na kolejnych piętrach struktury zaczynało brakować miejsca, jej komplikowanie powodowało, że interfejs coraz bardziej przypominał labirynt. "Liczba pierwszoplanowych pozycji w menu powiększała się z każdym wydaniem - wspomina Darren Stranger z Microsoftu.

Kliknij, aby powiększyćUżytkownicy zostawiają nieużywane paski, żeby nie szukać ich, kiedy będą potrzebne.
Jak na ironię, cały pakiet Office wpadł w pułapkę, przed którą przestrzegał jeszcze w 1997 roku Nathan Myhrvold, poprzedni szef działu technologii w Redmond. W artykule zatytułowanym "Następne pięćdziesiąt lat oprogramowania" napisał: "Oprogramowanie jest gazem. Będzie wypełniało wszystkie przestrzenie otwierane przez rozwój sprzętu".

Microsoft próbował radzić sobie z systematycznym pęcznieniem pakietu biurowego pozwalając użytkownikom dostosowywać paski narzędzi i ukrywać rzadziej używane polecenia menu, ale z marnym skutkiem. "Mniej niż dwa procenty użytkowników Office 2003 zmieniało swój interfejs użytkownika" - przyznawał Stranger. Było to z korzyścią, pod warunkiem, że pojawienie się na ekranie elementu menu rzeczywiście świadczyło o jego częstszym używaniu. "Gdybyś zobaczył, co ludzie rzeczywiście mają na swoim monitorze, zauważyłbyś kolejne rzędy przycisków i pasków narzędzi. Często ten sam element menu pojawia się na ekranie więcej niż raz. Paski narzędzi są niezbyt dokładnie dopasowane do siebie, wiele osób ich nie przesuwa, są między nimi luki, więc wykorzystują więcej linii menu niż potrzeba. Prawą stronę obrazu zajmują panele pomocy i innych funkcji nawet w danym momencie nieużywane. Przed takim przystosowaniem do potrzeb użytkownika broni się tylko prostokąt w lewym dolny rogu ekranu, dużo mniejszy, niż mógłby być, pozostający jedynym obszarem do pracy nad dokumentem. Wielu użytkowników nie zamyka pasków narzędzi z obawy, że nie znajdą ich w momencie, kiedy będą znowu potrzebne." Ujawnione w badaniach borykanie się użytkowników z interfejsem Office 2003 stało się dla Microsoftu wartościową lekcją. "Doświadczyliśmy tego, co dla innych było już od dawna oczywiste" - przyznaje Stranger.

W efekcie tych doświadczeń, w sierpniu 2003, trzy i pół roku przez planowanym wypuszczeniem pakietu, zawiązano zespół do rozwiązania problemu z interfejsem użytkownika w Office 2007. "W tym stadium pracy grupa musiała sobie zdać sprawę, że metoda przyrostowego ulepszania struktury menu, którą stosowano przez poprzednie dwadzieścia lat, nie może być dalej używana - wspomina Stranger. - Zdecydowaliśmy, że trzeba jakoś uwolnić się od stereotypowego myślenia. Zastanawialiśmy się, jak wyglądałby interfejs użytkownika, gdyby pozbyć się ograniczenia spowodowaną strukturą menu."

Mądre i głupie

Kliknij, aby powiększyćRibbonX jest szkieletem, który można wypełniać własnymi funkcjami na dowolnym poziomie struktury menu. W następnym artykule pokażemy, jak to zrobić.
Rozpoczynanie pracy od czystej kartki papieru może sprawiać wrażenie uwalniania się od stereotypów, ale nie w wypadku zespołu projektantów przywykłego do poruszania się dobrze utartymi ścieżkami przez minione dwadzieścia lat. U tych osób konieczność dokonania przeglądu i remontu kapitalnego starego systemu, a może nawet budowy od fundamentów wzbudziła panikę. Standardowo rozpoczęto od burzy mózgów, podczas której popierano każdy pomysł, nawet najbardziej dziwaczny i sprawiający wrażenie niemożliwego do realizacji.

"Przyglądaliśmy się wszystkiemu - wspomina Stranger. - Nawet interfejsom z filmów science fiction. Rozważaliśmy sterowanie pracą pakietu za pomocą mowy. Nie przyznając się do tego, Microsoft zastanawiał się także nad skopiowaniem koncepcji wykorzystanej przez Apple'a w szeroko chwalonym interfejsie OS X. Jednym z pomysłów, który zajął nas dłużej, był szykowny, bardzo nowoczesny interfejs użytkownika, nasycony animacją, z gaszącymi się przyciskami i dobrze prezentującą się grafiką."

Jednak ta wystrzałowa nowoczesność szybko zaczynała nużyć. Fajnie było na początku, ale używanie tego wynalazku przez cały dzień stawało się irytujące, jeśli po raz kolejny trzeba było czekać na odświeżenie się przycisku, zanim mógł zostać aktywowany. Wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie, na czym, oczywiście, cierpiała wydajność. Okazało się, że to jedna z tych idei, które dobrze wyglądają w teorii, ale wiele tracą po wprowadzeniu ich w życie.

W sumie zespół projektantów przeanalizował około dwustu różnych koncepcji, zanim zdecydował się na wstążkę. Niektóre z bardziej ekscentrycznych pomysłów wpływały na końcowy rezultat. "Długi czas bronił się pomysł przewijania w poziomie górnej części ekranu - zdradza Stranger. - Chodziło o to, żeby za pomocą tego przewijania w prawo i w lewo ułatwić znajdowanie wszystkich funkcji. Później wymyślono wskakiwanie do sekcji zamiast tego przewijania. Pomysł okazał się głupi i nigdy nie doczekał się realizacji, ale był krokiem w kierunku ostatecznego rozwiązania. Zdaliśmy sobie sprawę, że potrzebne są w menu jakieś stałe punkty odniesienia i ta świadomość doprowadziła nas do zakładek, w które ostatecznie wyposażono końcową wersję. W ten sposób narodziły się początki wstążki."

Wystaw ocenę: 
 Średnia ocena: 
(Głosów: )
Wersja do wydruku Powiadom znajomego Podyskutuj na forum Odsłuchaj materiał RSS Wykop to! Delicje

Komentarze

Redakcja PC World nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

....

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.16.134.73
  • 19-05-2008, 13:54

Nowy interfejs jest naprawdę fajny i przydatny, ale dla ludzi którzy nie boją się tzw. "kliknąć". Dla osób starszy to koszmar. Wiem to z doświadczenia.




wyżej niżej

POPULARNE TAGI

wyżej niżej

MULTIMEDIA



IDG
© copyright 1999-2008 IDG Poland SA
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel. (+48 22) 321 78 00  fax (+48 22) 321 78 88