Nowy rok, stary standard
A
A
A
rozmiar czcionki
Oto ostatni odcinek cyklu o małych sieciach. Nadszedł czas na podsumowanie tego, o czym była mowa przez ostatnie pół roku, oraz zastanowienie się, jakich urządzeń możemy się spodziewać w przyszłości.
Powtórzmy po raz setny: standard 802.11n powstaje z olbrzymimi trudnościami, charakterystycznymi bardziej dla projektów open source - którym notorycznie brakuje mocnej ręki menedżera - niż komercyjnych. Przynajmniej od 2005 roku mami się nas obietnicami wyższej przepustowości i lepszego zasięgu. Pierwsze, drugie, n-te wersje urządzeń zgodnych z pre-802.11n (Draft N) już się pojawiły - czyżby na-deszła pora na kolejne wynalazki? Niezupełnie.
Uważny czytelnik na pewno dostrzeże zbieżność naszych obecnych wniosków z opisami zwycięzców plebiscytu na Produkt Roku 2006, opublikowanymi w poprzednim numerze PC Worlda. Motorem napędowym rynku sieci Wi-Fi będzie nie coraz nowszy sprzęt, lecz - oprogramowanie. Każdy, kto zdecydował się na inwestycję w Draft N, wie, że czasem aktualizacja sterowników lub firmware'u przyśpiesza WLAN nawet o kilkadziesiąt procent, dlatego w ciągu kilku dni stosunek możliwości do ceny urządzenia może się bardzo istotnie zmienić.
Oczywiście reagujemy na rynkowe metamorfozy. Przede wszystkim zmieniliśmy procedurę testową kart i routerów, aby wyróżniać nie tylko urządzenia już dobre, ale i te, które dobrze rokują. Chyba po raz pierwszy w historii Wi-Fi możliwe jest ustalenie metodologii badawczej na więcej niż kilka miesięcy bez obaw, że coś - np. kolosalna modyfikacja standardu, nowsza edycja MIMO - "wyskoczy" po drodze.
Nie wahamy się również zapowiedzieć powolnego odchodzenia do lamusa technologii przewodowych. Są standardem od wielu lat, jednak ich przewaga nad sieciami bezprzewodowymi z miesiąca na miesiąc maleje, dlatego w naszym suplemencie problematyka klasycznych kablowych sieci LAN niemal się nie pojawiała - Wi-Fi jest wygodniejsze, ciekawsze, nowsze.
Ale jeśli z pewnych względów musisz korzystać z kabla lub po prostu lubisz tradycję, zawsze możesz się zainteresować sieciami "z gniazdka". Pozwolą ci skonfigurować LAN bez kucia ścian, testowania kolejnych ustawień routera czy zabezpieczeń, bez obaw przed wardriverami (włamywaczami do sieci bezprzewodowych). Trudno o wygodniejszą i bezpieczniejszą, choć niekoniecznie najtańszą alternatywę.
Jedno jest pewne: gdy chcesz uruchomić domową sieć, kluczowym pytaniem nie jest "czy", ale "kiedy". Odpowiedź brzmi: już!