Piotr Waglowski, prawnik specjalizujący się w problematyce prawa autorskiego i prowadzący serwis Vagla.pl, w jednym z ostatnich artykułów pisze: "Patrząc na plakat "zachęcający" do udziału w konferencji w Bibliotece Narodowej można odnieść wrażenie, że "własność intelektualna" w Polsce ma pewien problem. W sumie szkoda, że oba środowiska nie mogły się spotkać na jednej konferencji, na której prowadzona byłaby otwarta dyskusja. Na razie jest tak, a przecież to tylko moje subiektywne wrażenie, że jedno środowisko straszy czaszką, a w drugim środowisku dopuszczona jest krytyka podejścia (ja miałem okazję przedstawić wystąpienie zatytułowane "Krytyka Creative Commons" na konferencji Creative Commons). Jedno jest otwarte, drugie ma syndrom "otoczonej twierdzy".
PC World Komputer: Skąd więc takie różnice w postawach i ów syndrom "otoczonej twierdzy"?
P. Waglowski: Odpowiedź wydaje się dość prosta - z jednej strony chodzi o obronę "starego" modelu biznesowego, który opiera się na kontroli dystrybucji egzemplarzy utworów i rozwiniętej siatce pośredników, z drugiej zaś chodzi o doprowadzenie do sytuacji, w której pośrednicy byliby wyeliminowani, gdyż współczesne środki komunikacji społecznej pozwalają twórcom na bezpośrednie dotarcie do odbiorców. Jednocześnie konflikt może dotyczyć postrzegania tego, co w istocie jest dziś chronione prawem autorskim - a więc każdego przejawu działalności twórczej o indywidualnym charakterze.
Tam, gdzie pośrednicy zarabiają - skłonni są oni uznawać tylko nielicznych za "prawdziwych twórców", a ich "twórczość" za jedynie godną ochrony. A przecież jeśli mówimy o "każdym przejawie działalności twórczej", to na świecie są miliardy twórców, z których tylko nieliczni reprezentowani są przez pośredników. Ale nie chodzi wcale o to, by pośrednicy rozciągnęli swoją "ochronę" na olbrzymią większość twórców, którzy dziś nie są przez nich reprezentowani. Ci pośrednicy - jak sami mówią publicznie - reprezentują jedynie swoich mocodawców - głównie biznes. A myślenie o obiegu dóbr kultury nie powinno automatycznie uruchamiać skojarzeń z obrotem gotówką. Nie każda informacja musi mieć swoją cenę za dostęp do niej, zwłaszcza zaś w sytuacji, w której osoba, która "wytworzyła" taką informację, "uwolniła ją" szerokiej publiczności, bo miała na to ochotę, bez uzależnienia tego od oczekiwań finansowych.
Jeśli trend zapełniania "przestrzeni publicznej" "darmowymi dobrami kultury" się utrzyma, to dotychczasowi pośrednicy, zarabiający na pośrednictwie właśnie, mogą tracić swoją obecną pozycję ekonomiczną. Trudno się zatem dziwić, że robią wszystko, by tą pozycję utrzymać, a w asortymencie są "szkolenia prokuratorów", wpływanie na ustawodawcę, przyznawanie nagród policji za "odpowiednie działania"...
Redakcja PC World Komputer nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Ogólnie sie zgadzam z tym ze warto kupowac tylko oryginalne rzeczy. I sam tak postepuje.
Ale zamkniecie serwisu napisy.org uwazam za bzdure. To tak samo jak by zamknác sklep (za sprzedaz) i zaklad metalowy (za produkcje) noza który ktos gdzies uzyl do zabicia kogos.... Gdzie tu sens i logika??
Niech oni w koncu zrozumieją internet = piractwo.
Upadnie piractwo upadnie i internet a takze firmy ktore tak promuja swoje "wlasnosci intelektualne".
Ludzi po zwalczeniu piractwa nie beda placic za te wlasnosci tylko poprostu poszukaja sobie darmowych odpowiednikow.
Ja sciagam tylko gry, najczesciej dla samego testu, jesli GRA naprawde mi sie spodoba, jest przezemnie zamawiania w sklepie internetowym, proste logiczne :D A slabosci najczesciej laduja w koszu, i nie chce miec z nimi nic wspolnego. Wkoncu, po co kupywać w ciemno? Nie zawsze w internecie pojawiaja sie oficjalne dema tych owych gier... A to juz wina producentow...
Przepraszam, pardonsik, ale widać, że walczący z "piratami" zupełnie nie znają się na przedmiocie walki. Kto dziś korzysta z KaZaY? To było dobre pięć lat temu. Teraz zasuwa się z megauploada i rapidshare i orkiestra gra!
>> "Z dokumentu tego wynika, że głównym celem strategicznym na najbliższe >> dwa lata jest "zwiększenie efektywności działań służb państwowych" w walce z >> piractwem (rząd, policja, służba celna, straż graniczna, urząd patentowy)"
No to pieknie. Przestepczosc wzrosnie bo policja bedzie aktywniej lapac gimnazjalistow z p2p.
A Ci smutni Panowie gwarantują ze każda ukradziona kopia byłaby kupiona? moze własna posada to zagwarantują? Bo to takie modne, liczyć straty. To jest potencjalny zysk, który nie został zrealizowany. Przykład? Dawno temu usiłowałem zakupić pewien soundtrack, ale nawet po tym jak się domailowałem do wydawcy/właściciela praw (USA), okazało się, że nie planują reedycji. W rezultacie spotkałem kogoś, kto skopiował mi swój nośnik. Po latach kupiłem reedycję w pięknym albumie. Nie kupiłbym jej, gdybym nie miał "pirata", bo najzwyczajniej na świecie bym o tej muzyce zapomniał. Czy przez ten czas firma miała stratę, czy utraciła potencjalny zysk? To zdaje się fundamentalne pytanie, prawda?
M. in. o takich przypadkach traktuje "Wolna kultura". Polecam tę świetną książkę Lawrence Lessiga. Nie wszystkie rodzaje piractwa są szkodliwe. W niektórych ludzie testują całość przed zakupem (a la jazda próbna), w innych sciągają rzeczy, których wydanie nie opłaca się wydawcom. Pomijam tu typowe piractwo, które potępiam i dla którego nie ma usprawiedliwienia.
Żądajmy konsekwentnego przechodzenia kolejnych utworów do domeny publicznej, a nie wydłużania w nieskończoność praw autorskich...
Poza tym ciekaw jestem dyskusji "betonowych fachowców" w temacie np. Creative Commons vs. Copyrights, bo np. ZAIKS i te wszystkie (C) stoją murem przeciwko CC. Czemu? Ano bo CCommons daje autorowi wolność, uniezależnia go od tych molochów.
1. Popiram open source calkowicie.
2. Jesli cos jest warte to za to zaplace. Ale rzadko mnie na to stac. Moge sobie pozwolic na jakies stare gry czy filmy. Wiec niech sobie wreszcie wszyscy walczacy z piractwem zdadzą sprawe ze to ceny przez nich ustalane sa glownym motorewm piractwa w internecie. Nie ma sensu rozwijac zabezpieczen. Warto zamiast tego obnizyc ceny oryginalnych produktow. Oryginaly gier np na PS2 kosztuja ciagne 50-60 zl. I za co mam tyle placic? Gry ktore kupilem oryginalne juz mają zamkniete serwery multiplayera. Wiec niech sobie wreszcie wszyscy zdadza sprawe ze przede wszystkim to cena prowokuje do takiego postepowania jak sciaganie gier z neta. I to nie P2P jest zle. To uzytkownicy ktorzy pobieraja nielegalne tresci sa zli.
To chyba tyle co mam do powiedzenia.
a ja dodałem komentarz... który nie został wyświetlony... dziwne 8/
Artykuł ten to jakaś bzdura - czy ktoś jeszcze korzysta z Kaz''y ?? Chyba tylko ludzie którzy dopiero co dopadli się do PC.
Moim zdaniem piractwo było, jest i będzie, dopóki wydawcy i twórcy oprogramowania / gier / muzyki nie zdadzą sobie sprawy z tego ile człowiek w Polsce zarabia. Ściągnięcie gry z neta to jakieś 1-2zł a oryginał min. 100... jest różnica?? :P Ale nie chodzi o to. Połowa gier nie ma dem, a jeśli takowe posiada to są niedopracowane i czasem okrojone z tego co naprawdę chcielibyśmy zobaczyć. Dlatego ja zawsze zanim coś kupie - zasysam z neta podoba mi się zamawiam nie do kosza... i wierze, że większość ludzi ściąga z net''a w "dobrej wierze".
Zapomniałem się jeszcze odnieść do jednego - nie zawsze, a przeważnie rzadko oryginał (chodzi mi tu o gry i programy) jest lepszy od pirata. Dlaczego?? A dlatego, że posiadając pirata - kończą się problemy z żeglarką płytami, nie musimy oglądać zbędnych wstawek filmowych, poprawione błędy(?niekiedy?) itd...
Testowa wersja przeglądarki internetowej przygotowana przez Microsoft. Wśród nowości IE8 Beta dwa...
Kup Teraz: 1399 zł
Ilość przedmiotów: 4
Liczba ofert: 0
Data zakończenia: 2008-09-08 11:58:25
Lokalizacja: Częstochowa