Amerykańskie Stowarzyszenie Przemysłu Nagraniowego (RIAA) odnotowało właśnie kolejną istotną porażkę w swojej antypirackiej krucjacie. Doszło do niej podczas procesu przeciwko małżeństwu Howellów, oskarżonemu o nielegalne dystrybuowanie muzyki w Internecie - sędzia orzekł, że samo udostępnienie plików w sieci P2P nie może być uznane za ich nielegalne dystrybuowanie.
Warto zaznaczyć, że sędzia Neil V. Wake jest już trzecim z kolei przedstawicielem amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości, który podważył twierdzenie, będące jedną z podstaw całej polityki pozwów RIAA. Do tej pory organizacja podczas przygotowywania się do procesów przeciwko użytkownikom P2P gromadziła jedynie informacje świadczące o tym, że dana osoba udostępniła w Internecie pliki muzyczne - zdaniem jej prawników, jest to wystarczający dowód tego, że ktoś nielegalnie dystrybuował muzykę w Sieci.
Tak było i w sprawie Howellów - amerykańskie małżeństwo zostało w 2006 r. pozwane przez koncern muzyczny Atlantic. Ich proces trwa do dziś - jednak właśnie doszło w nim do przełomu. Sędzia zgodził się z argumentem wysuwanym przez małżeństwo (Howellowie, co ciekawe, bronią się sami - nie wynajęli prawnika) - uznał, iż twierdzenie RIAA o tym, iż samo udostępnienie plików jest przestępstwem, jest zupełnie bezzasadne.
Sędzia stwierdził, iż aby udowodnić winę pozwanych organizacja musi dowieść, że doszło do dystrybuowania muzyki - tzn. że ktoś pobrał od nich udostępnione pliki chronione prawem autorskim. Takimi dowodami RIAA najwyraźniej nie dysponuje.
Howellowie konsekwentnie utrzymują zresztą, że wcale nie zamierzali udostępniać żadnych plików i że jeśli jakiekolwiek piosenki z dysku ich komputera pojawiły się w sieci KaZaA to jest to wynik ich pomyłki wynikającej z nieznajomości programu P2P. Fakt ten nie wydaje się jednak kluczowy w tej sprawie - najnowsze orzeczenie sądu i tak stawia RIAA w bardzo trudnej sytuacji. Wygląda bowiem na to, że organizacja nie dysponuje żadnymi dowodami na to, że rzeczywiście doszło do naruszenia prawa autorskiego. Niewykluczone, że jeśli amerykańskie sądy zaczną orzekać podobnie w innych sprawia RIAA vs. użytkownicy P2P to wszystkie zgromadzone do tej pory "dowody" przeciwko użytkownikom P2P okażą się bezwartościowe.
Redakcja PC World nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Nareszcie sędziowie doczytali przepisy. Wzięcie towaru do ręki w sklepie też nie jest kradzieżą, mimo że bez tego ukraść się nie da. Pokazanie co mam na dysku to jedno, a wykonanie kopii dla kogoś to co innego.
Bez problemu można zmienić program p2p tak, by nie wysyłał nic oprócz listy ''udostępnionych'' zasobów - większość z tych programów to i tak opensource. I wówczas nie można mówić o prawdziwym ''udostępnianiu'', wiążącym się z łamaniem praw autorskich, prawda?
po vs nie daje się kropki, bo vs od versus pochodzi.
Finalna wersja kolejnej odsłony popularnego klienta FTP. Możliwości programu obejmują wznawianie...
Cena: 479 zł
Kup Teraz: 479 zł
Ilość przedmiotów: 16
Liczba ofert: 1
Data zakończenia: 2008-12-15 19:19:53
Lokalizacja: Warszawa