Na dwóch chilijskich stronach internetowych opublikowano dane dotyczące 6 milionów Chilijczyków. Wśród ujawnionych informacji znalazły się nazwiska, adresy, numery telefonów oraz szczegóły na temat wykształcenia.
Dane zostały ukradzione z sieci państwowego telekomu, komitetu wyborczego oraz Ministerstwa Edukacji. Można je było oglądać przez 2 godziny, po czym zostały zdjęte przez władze.
Policja szuka hakera, który ukradł i ujawnił opisywane informacje. Ten tymczasem opublikował list, w którym wyjawił motywy swojego czynu. Cyberprzestępca pisze, że kradzieży dokonał po to, by wszyscy mogli przekonać się, że władze Chile nie chronią danych swoich obywateli i że tak naprawdę nikt się nimi nie przejmuje.
Redakcja PC World Komputer nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
W sumie to u nas pewnie dosc podobnie jest, przykre
no to spróbuj wykraść u nas - miałbyś poważny problem
Jeden z najlepszych odtwarzaczy multimedialnych dla systemów Windows. Obsługuje większość dostępnych...
Cena: 400 zł
Ilość przedmiotów: 1
Liczba ofert: 1
Data zakończenia: 2008-07-06 22:40:47
Lokalizacja: Poznan