PC World
czwartek 8 stycznia 2009

Aktualności: Oprogramowanie

Wersja do wydruku Powiadom znajomego Podyskutuj na forum RSS Wykop to! Delicje rozmiar czcionki A A A

Szkodliwy kod w bezpłatnym oprogramowaniu (cz. 3)

Krzysztof Daszkiewicz
24 czerwca 2008 17:39

Bezpłatne oprogramowanie cieszy się ogromną popularnością. Kiedyś niektóre narzędzia tego rodzaju finansowały się z modułów reklamowych. Jednak z upływem czasu moduły reklamowe stały się coraz bardziej wścibskie. Zaczęły spisywać witryny internetowe odwiedzane przez użytkowników i pojęcia wpisywane w wyszukiwarkach internetowych. Tymczasem od pewnego czasu spadł poziom wrażliwości użytkowników względem ochrony swojej prywatności. Zwietrzyli to twórcy programów freeware, umieszczając w nich znowu dodatkowe moduły o wątpliwej użyteczności. Poza tym wyrosły jak grzyby po deszczu aplikacje, które deklarują bezpłatne zabezpieczanie komputera, a w rzeczywistości naciągają użytkownika na zakup komercyjnej wersji. Jak chronić się przed niebezpieczeństwami, które czyhają pod płaszczykiem bezpłatnych dobrodziejstw?

Chcąc uzyskać najbardziej solidną ochronę swojego systemu, nie powinieneś korzystać w nim z Internetu. Jednak czy jest to realne? Przeglądanie zasobów Internetu bez narażania swojego systemu jest możliwe dzięki wirtualizacji. Specjalne oprogramowanie potrafi symulować cały komputer, w którym działa drugi, wirtualny system. A gdy uda się jakiemuś szkodnikowi przedostać przez zabezpieczenia, nie uzyska dostępu do twojego właściwego systemu operacyjnego.

Brzmi skomplikowanie, jednak w praktyce jest dziecinnie proste. Wystarczy zastosować program Moka (bezpłatny do użytku prywatnego, dostępny tym adresem, środowiska: Windows XP, rozmiar pliku: ok. 45 MB). Po zainstalowaniu i uruchomieniu trzeba pobrać system operacyjny, z poziomu którego będziesz przemierzać Internet - np. linuksową dystrybucję Fearless Browser. Nie obejdziesz się jednak bez szerokopasmowego łącza internetowego. Fearless Browser zajmuje aż 165 MB, zaś pełna dystrybucja Ubuntu całe 765 MB.

Wystaw ocenę: 
 Średnia ocena: 
(Głosów: )

Komentarze

Redakcja PC World nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

St.Ryjek

  • ocena: 1
  • IP: 80.54.36.253
  • 24-06-2008, 23:07

Witam szanownych Komentatorów i Redaktora.
Uważam że stwierdzenie zawarte w tym artykule:
"Przeglądanie zasobów Internetu bez narażania swojego systemu jest możliwe dzięki wirtualizacji."
jest co najmniej nieprecyzyjne lub niepełne. Od lat stosuję różne dystrybucje Live-CD/DVD i to celowo aby zwiedzać niebezpieczne witryny i jestem (i byłem zawsze) w 100% bezpieczy. Jest to też odpowiedź na pytanie postawione w tym tekście: "Jak chronić się przed niebezpieczeństwami, które czyhają pod płaszczykiem bezpłatnych dobrodziejstw" - właśnie chronimy się dzięki Live-CD/DVD !!
Dodam, że jest to sposób mniej inwazyjny od "wirtualizacji", bo nie wymaga instalowania czegokolwiek. Za co wdzięczny jest i będzie poczciwy Łyndołs.
Houhg!
PS Tekst uznam jednakowoż za wartościowy po przeczytaniu konstruktywnej odpowiedzi.

johnny303

  • ocena: 4
  • IP: 85.222.3.132
  • 25-06-2008, 03:30

Owszem, używanie systemu operacyjnego w formie Live CD/DVD jest najbezpieczniejsze, ale wskazane w artykule oprogramowanie "wirtualizacyjne" Moka Player pozwala korzystać z systemu umieszczonego na wirtualnym krążku podczas normalnej pracy w Windows. Wypróbowałem Mokę nawet bez zamykania potrzebnych mi do pracy aplikacji. Przy okazji wypróbowałem kilka gotowych wirtualnych "Live CD". Tyle o zaletach.
Czy było bezpiecznie? Jeśli ufać twórcom tego bezpłatnego programu (sic!), to tak. Podczas instlacji bowiem pada pytanie, "czy chcesz pomóc w rozwoju programu, zezwalając na wysyłanie nam informacji o tym, co robisz. Mimo odmowy, kilka procesów, w tym moduł vmware, chętnie łączyło się z siecią. Gdybym Moki nie usunął, te procesy uruchamiałyby się przy każdym starcie systemu i cały czas byłyby aktywne.
Czy było wygodnie? Owszem, uruchamiałem wirtualne systemy nie opuszczając sesji Windows. Maszyny wirtualne działały jednak - przynajmniej u mnie - o wiele za wolno, by można było mówić o komfortowej pracy, a wykorzystanie windowsowego pliku stronicowania niepokojąco rosło.
Reasumując, maszyna wirtualna na domowym pececie jest, moim zdaniem, dalekim od ideału sposobem na jego zabezpieczenie przed zagrożeniami płynącymi z Internetu.

AUKCJE

TOMTOM ONE v1 EASTERN EUROPE

Cena: 151,5 zł
Ilość przedmiotów: 1
Liczba ofert: 2
Data zakończenia: 2009-01-14 07:07:13
Lokalizacja: PLYMOUTH





IDG
© copyright 1999-2008 IDG Poland SA
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel. (+48 22) 321 78 00  fax (+48 22) 321 78 88