Open Source - rak, komunizm i religia w jednym?
Newsroom IDG.pl/Łukasz Bigo
3 lipca 2008 14:00
(Strona 3 z 3)
Torvalds: apeluję o rozsądek!

Linus TorvaldsLinus Torvalds jest twórcą Linuksa, a mimo to nie wstydził się pracować zarobkowo dla firmy Transmeta. Wielokrotnie pokazywał, że czynienie z zabawy (programowanie) religii czy filozofii życiowej - jak to czyni Stallman - nie musi być rozwiązaniem idealnym dla każdego.
Sarkanie na Torvaldsa rozpoczęło się, gdy ten zdecydował się na porzucenie ideałów i rozpoczęcie pracy w firmie Transmeta, co miało miejsce w 1997 roku. Zarzucano mu wtedy, że człowiek, który stworzył imperium i który swą popularność zawdzięcza oprogramowaniu o otwartym kodzie źródłowym, nie powinien decydować się na taki ruch. Torvaldsa wcielono bowiem do zespołu, który zajmował się rozwijaniem zamkniętych aplikacji.
Sam twórca Linuksa apelował wtedy o rozsądek. Podkreślał, że wcale nie trzeba rezygnować z fascynacji i ideałów, by zarabiać na życie. Rzeczywiście, podczas pracy dla Transmety udzielał się w świecie open source. Niektórzy jednak bali się, że nadejdzie dzień, w którym Torvalds zechce wykorzystać swoje prawa do nazwy "Linux" dla korporacji... I choć od 2003 roku twórca Linuksa pracuje wyłącznie nad projektami open source, jego zjadliwe krytyki i wspomnienie niechlubnej przeszłości rzuca nań nieusuwalny cień.
Co na to środowisko?
Autor tekstu zaryzykował twierdzenie, że Nessus 3 jest przykładem, w którą stronę powinno rozwijać się środowisko Open Source i tworzone przez nie oprogramowanie. Mianowicie w 2005 roku główny programista Nessusa zrezygnował z udostępniania programu na licencji GNU GPL: Nessus 2 jest GPL-owy, Nessus 3 - już nie, chociaż w dalszym ciągu można go pobrać za darmo.
Jednocześnie każdy użytkownik Nessusa 3 (a konkretnie aplikacji o przydługawej nazwie Tenable Network Security Nessus 3) musiał się zarejestrować, by otrzymać aktualne wtyczki pozwalające na skanowanie kolejnych dziur w zabezpieczeniach. Kto zapłacił, otrzymywał pluginy na bieżąco. Kto nie chciał wydawać pieniędzy, musiał pogodzić się z dwutygodniowym opóźnieniem.
Teraz Renaud Deraison, główny deweloper aplikacji, po raz kolejny zmienił sposób licencjonowania: Nessus 3 jest za darmo, wtyczki są za darmo dla użytkowników domowych ("HomeFeed"). Kto wykorzystuje aplikację do celów zarobkowych, powinien zapłacić ("ProfessionalFeed").
Mówiąc w skrócie: program dostępny pierwotnie na licencji open source dojrzał. Jako że w świecie darmowego oprogramowania w zasadzie nie ma dla niego konkurencji, jego twórca zrobił kolejny krok i postanowił pobierać za używanie Nessusa opłatę (na bardzo liberalnych zasadach).
Pod materiałem wywiązała się ciekawa dyskusja, w której wziął udział nawet - sądząc pod ksywce - Zbyszek Braniecki, polski przedstawiciel Mozilli. Oto jego opinia (pod drobnej korekcie redakcyjnej):
[Programowanie] to takie samo hobby, tylko jeszcze daje wymierne efekty w postaci czegoś, co ułatwia innym życie. Przykro mi to mówić, ale jeśli [ktoś] nie rozumie, jak dla kogoś programowanie może być pasją i traktuje to wyłącznie jako środek do zarabiania, to stoi na dość słabej pozycji startowej w porównaniu z kimś, dla kogo jest to pasja.
Praca to tylko środek do zarabiania pieniędzy, pasja to coś więcej :)
Komentarze
Redakcja PC World nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
- ocena:
brak oceny
- IP: 83.12.213.98
- 03-07-2008, 14:49
" O wydaniach komercyjnych opinia publiczna w zasadzie nie słyszy." jak to nie słyszy a np mandriva w wersji xtreme przecież to komercja. :)
- ocena:
brak oceny
- IP: 217.97.160.3
- 03-07-2008, 14:50
Moim marzeniem jest, żeby 90% programistów przeszło na ideologię open source. Ja zostanę przy tradycyjnym zarabianiu, oni niech sobie robią za darmo.
- ocena:
brak oceny
- IP: 213.17.234.6
- 03-07-2008, 14:51
Choć oskarżono go o mylenie pojęć, z punktu widzenia przeciętnego człowieka oprogramowanie darmowe i wolne jest dokładnie tym samym (przynajmniej na razie - patrz też wstęp). Taki ruch zagroziłby firmie i na pewno uniemożliwiłby organizowanie licznych imprez dla ludzi.
Słowem: Open Source musi przemyśleć swoje założenia. Na darmowości nie da się zarabiać.
steve ballmer to kretyn
- ocena:
brak oceny
- IP: 217.97.160.3
- 03-07-2008, 14:54
"Linus Torvalds jest twórcą Linuksa, a mimo to nie wstydził się pracować zarobkowo dla firmy Transmeta"
Torvalds nie pracuje w Transmecie od kilku lat. Najpierw chyba przeszedł do OSDL (o ile dobrze pamiętam) a teraz formalnie jest w Linux Fundation.
- ocena:
brak oceny
- IP: 217.97.160.3
- 03-07-2008, 14:55
"Sarkanie na Torvaldsa rozpoczęło się, gdy ten zdecydował się na porzucenie ideałów i rozpoczęcie pracy w firmie Transmeta"
Te ideały są głupie. Najlepiej pisać programy i nic z tego nie mieć ;) Mam nadzieję, że coraz więcej ludzi zacznie tak postępować.
- ocena:
brak oceny
- IP: 87.205.242.50
- 03-07-2008, 15:09
1. Open Source to nie ideologia - to sposób licencjonowania (Free Software to co innego).
2. Nawet zwolennicy FS nie są komunistami w ścisłym znaczeniu tego słowa:
- Mogą miec inne poglądy na temat gospodarki
- Mogą uważać, że dzielenie się jest dobre ale nie należy nikogo zmuszać do tego. To tak jakbyśmy powiedzieć, że dawanie prezentów na gwiazdkę jest ''komunistyczne'' bo nikt nie żąda za to pieniędzy...
- ...
- ocena:
2
- IP: 91.123.211.40
- 03-07-2008, 15:13
Niezbyt to obiektywne. Cytujecie np. Suna, który już od opinii się odwrócił i zaczyna otwierać maksymalnie jak to możliwe.
- ocena:
brak oceny
- IP: 83.29.10.242
- 03-07-2008, 15:13
ani rak
ani komunizm
ani religia
OpenSource to po prosu wolność! Normalność! Jak kupuję samochód, to jest on mój i mogę z nim zrobić wszystko co tylko nie szkodzi innym, jak kupuję program (np. taki Windows) to tak naprawdę kupuję licencję na jego używanie i nie mogę z nim zrobić co chcę, tylko to co producent chce. Tak naprawdę programy się wynajmuje i wolność użytkownika jest praktycznie żadna! W oprogramowaniu o otwartym kodzie chodzi po prostu o to aby każdy mógł traktować zakupiony program jak zakupiony samochód i tyle! A te paranoje jakie wmawiają Wam wielkie koncerny to są jakieś wynaturzenia - w każdym razie nie jest to normalne. Komputer powstał jako urządzenie, którego główną zaletę jest możliwość jego programowania - tutaj ogranicza się tę możliwość i nie pozwala na modyfikowanie i ulepszanie programów. Czy ktoś wam zabrania ulepszania i modyfikowania samochodu?
- ocena:
brak oceny
- IP: 83.29.10.242
- 03-07-2008, 15:16
OpenSource jest w rzeczywistości bardziej kapitalistyczne od ClosedSource, bo zwiększa konkurencyjność rynku i przyspiesza jego rozwój. Nikt nie mówi, że OpenSource musi być darmowe i o tym też warto pamiętać!
- ocena:
brak oceny
- IP: 195.116.103.65
- 03-07-2008, 15:21
@mario
"Jak kupuję samochód..."
to mogę go podarować kilku kolegom w prezencie i mieć go nadal. Dobrze że można zjeść marchewkę i mieć ją nadal dla siebie ;D
- ocena:
brak oceny
- IP: 212.76.63.159
- 03-07-2008, 15:24
Wszystkie te systemy linux i darmowe... to tylko poligon doświadczalny dla windows i Mac.
Generalnie kolesie na etatach duzych firm od systemu i programów komercyjnych, piszą te linux i nazywa się darmowe...
Jak ktos sobie instaluje taki prezent to jego sprawa i testuje za darmo ten system...
Ja jednak wolę windows nawet oem i bez problemów i niespodzianek...że coś nie styka.
- ocena:
brak oceny
- IP: 83.14.194.82
- 03-07-2008, 15:32
Większość ludzi nie rozumie OpenSource i jego darmowości. Nie rozumie bo do ich umysłu (ograniczonego dominującą filozofią komercjalizmu) nie może do dotrzeć. Spróbuję to jednak trochę przybliżyć:
Pierwszą i najistotniejszą rzeczą są tu oczywiście otwarte źródła. Aż trudno wyrazić jak to jest ważne. Różnica między źródłami otwartymi i zamkniętymi jest jak między wolnością a niewolnictwem. Mając otwarte źródła możesz zrobić (osobiście, poprosić, bądź zapłacić komuś) z programem co chcesz. Najważniejsze jednak że wiesz co ten program robi. Czy na przykład nie szpieguje Ciebie - jaką ktoś ma gwarancję że Windows tego nie robi? Że nie ma ukrytych backdorów? Na pewno szpieguje itd bo NASA, CIA i inni spewnością nie mogli przegapić najdoskonalszego do tego celu narzędzia. Mając otwarte źródła panujesz nad systemem, za pomocą zamkniętych system panuje nad tobą.
Drugą sprawą jest darmowość. Padły tu stwierdzenia że programiści opensource to naiwni idioci - owoce swojej pracy rozdają za darmo. I właśnie to jest najpiękniejsze: wyzwolenie się z chorego systemu własnosci. Do niedawna tylko materialnej teraz nawet za myślenie trzeba będzie płacić. Dzięki OpenSource mogę wziąść gotowy produkt i łatwo go ulepszyć, poprawić będy bez wykonywania całej pracy od początku. Praca każdego programisty pomaga automatycznie każdemu zaintersowanemu - bez opłat. Moja robota pomoże tobie, twoja - mnie. Gdyby w całym świecie, w każdej dziedzinie panowały podobne zasady - każdy robiłby co umie i lubi najbardziej sam z siebie bez żadzy zysku i własności - niepotrzebne byłyby pieniądze, walka o byt itd - bo i po co jeśli każdy korzystałby