Tuż po uruchomieniu usługi Google Base okazało się, że szybko zmieniła się ona w bazę ogłoszeń pornograficznych. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że choć Google zezwala na zamieszczanie w bazie anonsów "tylko dla dorosłych" - powinny być one wyłapywane przez SafeSearch, system filtrowania Google. Internetowy gigant wprowadził drobne zmiany w swojej najnowszej usłudze Google Base i teraz jego przedstawiciele zapewniają, że użytkownik szukający na przykład aparatów cyfrowych czy biografii Isaaca Asimova nie natknie się już na witryny oferujące filmy, grafiki czy produkty związane z przemysłem pornograficznym.
Poprawione Google BaseGoogle Base to usługa, w której każdy użytkownik może wprowadzać, łatwe później do odszukania przez innego internautę, dowolne dane. Można więc zamieścić ogłoszenie o sprzedaży domu, zareklamować świadczone przez siebie usługi, przepisy na wyszukane potrawy czy informacje o nowej restauracji. Google Base według wielu ekspertów zrewolucjonizuje rynek usług i handlu w Internecie. Problemy mogą pojawić się właśnie w sytuacji zamieszczania przez użytkowników podejrzanych czy wręcz nielegalnych treści. Chociaż witryny pornograficzne nie działają wbrew prawu, brak jakiegokolwiek zabezpieczenia szybko doprowadziłby do sytuacji, w której Google Base zmieniłoby się w darmową reklamę stron tego typu. Aby temu zapobiec, koncern wprowadził funkcjonalność SafeSearch umożliwiającą nałożenie filtrów na wyniki wyszukiwania. Niestety, nie działały one tak, jak należy. W efekcie wpisanie jakiegokolwiek w zasadzie hasła owocowało wyświetleniem odnośników w znakomitej większości prowadzących do stron zawierających treści porno - co nie tylko oburzało lwią część użytkowników, ale przede wszystkim praktycznie likwidowało użyteczność Google Base.
Na szczęście Google zareagowało szybko i niechciana "funkcjonalność" serwisu została usunięta. Jak twierdzą przedstawiciele firmy, problemy spowodowane były niewielkim błędem technicznym w systemie filtrującym. Jednocześnie zapewniają, iż zareagowali tak szybko jak to było możliwe a tak naprawdę, treści o charakterze pornograficznym stanowią ledwie ułamek wszystkich informacji dotychczas wprowadzonych przez użytkowników do bazy. Rzeczywiście, obecnie wyniki wyszukiwania w Google Base bardzo rzadko prowadzą do stron stricte pornograficznych, nawet w przypadku wprowadzenia tak oczywistych słów jak "sex".
Redakcja PC World nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Wersja Release Candidate kolejnej odsłony popularnego klienta FTP. Możliwości programu obejmują...